Czy zimą powinniśmy dokarmiać dzikie zwierzęta?

Czy zimą powinniśmy dokarmiać dzikie zwierzęta?

Ostatnio przez sieć przetoczył się ważny głos prof. Michała Żmihorskiego (IOP PAN) o szkodliwości dokarmiania zwierzyny. Teza jest twarda: śmierć słabszych osobników zimą to nie tragedia, to motor ewolucji. Pomagając im przeżyć, osłabiamy geny całej populacji. W NATIVIE wywołujemy ten temat do tablicy, bo dotyka on największego tabu współczesnej ekologii: azyli i schronisk dla dzikich zwierząt.

Musimy zacząć rozróżniać dwa pojęcia: dobrostan jednostki oraz trwałość populacji. Dokarmianie dzików burakami czy sypanie ziarna „biednym sarenkom” to często nasza próba uciszenia sumienia w Antropocenie. Profesor ma rację: w skali ewolucyjnej 10000 PLN wydane na dokarmianie populacji, która powinna przejść naturalną selekcję, to inwestycja w jej przyszłe osłabienie.

Jeszcze trudniej robi się przy azylach. O ile ratowanie bielika, który wleciał w druty (błąd człowieka), jest formą naprawy szkody, o tyle dofinansowywanie z budżetu państwa azyli dla IGO (Inwazyjnych Gatunków Obcych) to biologiczny absurd. Utrzymanie jednego szopa pracza w klatce przez 15 lat kosztuje tyle, co profesjonalny monitoring i ochrona czynna kilkunastu hektarów starorzeczy, gdzie szopy co roku wybijają tysiące rodzimych ptaków. Pytanie brzmi: czy stać nas na „emocjonalny podatek”, gdy płaci za niego rodzima bioróżnorodność?

W ujęciu biologicznym, pojęcie „szkodliwości” nie dotyczy bólu pojedynczego zwierzęcia, ale spadku dostosowania (fitness) całej grupy. Jeśli sztucznie utrzymujemy przy życiu osobniki chorowite, w ciągu kilku pokoleń populacja może stracić odporność, którą wypracowywała przez tysiące lat. To, co z perspektywy kanapy wydaje się okrutne, z perspektywy lasu jest gwarancją jego przetrwania.

Pozostaje pytanie: gdzie leży granica? Czy państwo powinno finansować dożywotnie azyle dla gatunków inwazyjnych (jak szop pracz), czy te środki powinny trafiać wyłącznie na ratowanie siedlisk naszych rodzimych gatunków, nawet jeśli oznacza to brak pomocy dla „uroczych” intruzów?